RSS
środa, 17 października 2012

Obecnie trwa próba znalezienia winnego kompromitacji. Jak w każdej sprawie w której występuje wielu uczestników następuje wzajemne przerzucanie się odpowiedzialnością. Biorąc po uwagę dostępne dane sprawa po mojemu wygląda tak: 

- okazało sie nieprawdą, że po przeprowadzeniu treningu przy otwartym dachu 24 godziny przed meczem, dach musiał być otwarty także w czasie meczu. Przepisy pozwalają na zasunięcie dachu. 

Nie wiadomo, czy w czasie deszczu można było zamknąć dach czy nie. To ważne, jeżeli NCS nie wyraziło zgody na zamknięcie   dachu to PZPN powinien być poinformowany o tym, wtedy inaczej podejmuje sie decyzje i mając  perspektywie możliwe opady deszczu organizujemy mecz od razu przy zamkniętym dachu. 

Kolejne sprawa to jakość drenażu - jeżeli NCS założył słabszy drenaż niż na Euro to znowu była to silna sugestia, aby nie ryzykować i dach zawczasu go zamknąć.

Nie ma co sie wymawiać na trenerów. To oczywiste, że chcieli grać przy otwartym dachu i jest równie oczywiste, że nie mają oni wiedzy na temat technicznych uwarunkowań, wiec można i trzeba wziąć ich opinie pod uwagę, ale względy  techniczne są ważniejsze przecież.

Reasumując, za organizacje meczu odpowiada .... organizator, czyli PZPN. Jest natomiast możliwe, że NCS jako podwykonawca (czyli podmiot wynajmujący stadion) czegoś zaniedbał.

Aby podzielić odpowiedzialność należałoby przestudiować umowę pomiędzy PZPN, a NCS na organizację  meczu. Jeżeli NCS naruszył jakiś punkt to on jest winny, a jeżeli nie to winny jest PZPN, za podpisanie źle skonstruowanej umowy. 

Nie znam szczegółów, ale znając życie, przypuszczam, że podpisano standardową umowę jaką zwiera sie na organizacje meczów reprezentacji na stadionach bez dachów i nie bardzo było wiadomo jakie są  obowiązki NCS w sytuacji gdy wystąpią opady. Po prostu zbudowaliśmy sobie stadion, którego póki co nie umiemy obsłużyć. Oby ostatni raz. 

11:36, waldi_ww
Link Dodaj komentarz »
piątek, 24 lutego 2012

Na pewno prędzej czy później wiek emerytalny trzeba będzie podnieść - trendy demograficzne, wzrost długości i jakości życia za tym przemawiają, ale dlaczego nikt, absolutnie nikt nie przedstawia w tej sprawie żadnych wyliczeń, symulacji, żadnych warniantów, nic Ani rząd, ani opozycja.  Strasznie niska jest jakość debaty w Polsce. Nie ma czego ani kogo słuchać.

09:57, waldi_ww
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 20 grudnia 2011

Bezpośrednim impulsem był ten wpis J. Jachowicza:

http://wpolityce.pl/dzienniki/dziennik-jerzego-jachowicza/20096-jachowicz-telewizja-drugiego-obiegu-tuz-za-rogiem-nadchodzi-czas-kiedy-zostanie-przerwany-monopol-informacyjny

 

ale zjawisko jest szersze. Cała "prawicowa", "niezależna" itp częśc mediów pełna jest rozpaczy jako to źle się dzieje, jest monopol w mediach,  prawda jest zagłuszana. Generalnie wypisz wymaluj lata 80-te i komuna.

A jest przecież Nasz Dziennik, Nasza Polska, Gazeta Polska, Gazeta Polska Codziennie, Najwyższy Czas mamy telewizję Trwam jest i Rzeczpospolita, Uważam Rze (nb świetnie się sprzedające). Wszystkie te media rozchodzą się w tami nakładzie jaki się sprzedaje, nikt im jak Tygodnikowi Powszechnemu za komuny, papieru nie ogranicza. Można kupować, czytać ogladac. Są portale internetowe wpolityce, niezależna, fronda i też moga liczyć na wpływy z reklam proporcjonalne do oglądalności. 

Po prostu na takie media w Polsce jest taki popyt, wiec i poziom podaży się musi do niego dostosować. Sakiewicza czyta tylu ludzi ilu chce go czytać. Reszta nie jest  zainteresowana.

Jedynym wyjątkie są media publiczne, te istotnie są pucharem przechodnim i karuzela kręci się tam tak jak wyborcy pokaża. Jak PiS wygra wybory to apolityczny fachowiec Ziemkiewicz zastąpi apolitycznego fachowca Lisa itp. Tego nei pochwalam, ale nikt nie chce lub nie potrafi wywalić polityki z TVP.

W czym jest wiec problem? Ano w tym, że narracja tych środowisk jest taka, że to tylko  oni są wartościową cześćią społeczeństwa, Narodem, jego zdrową tkanką. Portal niezależna krzyczy "my informujemy, oni kłamią" wPolityce przedstawia się jako najsilniejszy portal po stronie prawdy, czyli to samo: my dobrzy, oni źli. Zgrzyt jest taki, że uważający się za sól tej ziemi, kość z kości i zdrowe jądro narodu, nie potrafią sprzedać temu narodowi, czy też raczej Narodowi, gazety. Zawsze za to lepiej winić "onych" niż przyjąć brutalna prawdę, ze wyznaje się niszowe poglądy, odbierane tylko  przez niszowego odbiorce.

15:41, waldi_ww
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 14 listopada 2011

Jest krótko po wyborach, ale mozna już próbowac przewidziec jak będzie wygladała ta kadencja.

Ruch Palikota będzie składał postulaty światopogladowe dążące do laicyzacji państwa, a PiS i Ziobryści będa ostro z tym walczyć. Obchody 11 listopada pokazały, że obie strony konfliktu są bardzo zdeterminowane i pełne emocji. Jak to wpłynie na PO? Jedna i druga siła będzie próbowała wciągnąc PO do konfliktu. PiS próbując pokazać, że PO nie jest wcale umiarkowanie konserwatywna i gra z Palikotem, zaś Palikot będzie próbował pokazać, że PO wcale nie jest nowoczesna tylko idzie na pasku Kościoła. PO zaś będzie próbowało pokazać, że są jedynymi normalnymi w całym towarzystwie i będzie ignorować te zaczepki. Jeżeli im się nie uda to pękną na dwie części. Oczywiście nie teraz, teraz jest dobrze, ale jeżeli nadejdzie jakiś kryzys to może takie pękniecie nastąpić.

Jeżeli uda im się zaś ignorować te zaczepki to jako siła umiarkowana będą utrzymywać wysokie poparcie i zbiorą głosy tych co nie chcą ani Kaczyńskiego, ani Palikota.

Na koniec poważna obawa: taka sytuacja będzie dla Tuska kolenym pretekstem, żeby nei przeprowadzac reformy finansów publicznych, a jeżeli przez 4 lata nic nei zrobimy to potem się już pewnie nie wygrzebiemy z długów.

 

Tagi: polityka
09:32, waldi_ww
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 03 listopada 2011

Własnie media donoszą o zakazie wypowiedzi publicznych dla ks. Bonieckiego. Ja rozumiem, że poglądy księdza różnią się bardzo od wypowiedzi wielu hierarchów i to, że mnie się podobają nie oznacza, że każdy powinien je akceptować. No, ale toleruje się tak skrajne wypowiedzi innych hierarchów i nikt z tego w Kościele hierarchicznym nie robi problemów, że chyba jak ks. Boniecki od czasu do czasu powie coś innym głosem to Kościół tylko na tym zyska. Nie ma się co oszukiwać - młode pokolenie jest coraz bardziej świeckie i antyklerykalne i z tym Kościół musi się zmierzyć. Dziś może jeszcze udawać, że jeden Palikot nie czyni wiosny i krytykować każdego kto dopuszcza rozmowę o roli Kościoła w państwie. Ja się boje jednak, że za chwilę taka strategia pozwoli Palikotowi lub jego następcy urosnąć tak bardzo, że będziemy mieli kogoś w stylu Zapatero. Sam nie wiem, to dla mnie trudny problem, może warto teraz rozbroić tą bombę, może trzeba się okopać, ale na pewno trzeba rozmawiać, a uciszanie księdza, który o tym mówi, jest błędem.

czyli co dalej z niedoszłym delfinem.